| takisobiejac bloguje |
|
Granica Ostatnio w radiu dyskutowano o tym, kiedy człowiek przestaje być młody. Padały rozmaite odpowiedzi słuchaczy. Jedni twierdzili, że młodość kończy się w momencie wzięcia pierwszego kredytu. Inni, że z chwilą podpisania stałej umowy o pracę. Prowadzący powiedział, że młodym przestaje się być wtedy, gdy zaczyna się myśleć o tym co będzie jutro, np. napiłbym się jeszcze, ale jutro taki kac będzie... A wg mnie młodość mężczyzny (o kobiecie trudno mi mówić) kończy się z chwilą kupienia sobie trymera do usuwania włosów z nosa i uszu. Od kilku dni mam taki trymer. djamaladdin 2012-01-28 20:42:59 skomentuj (3) Lepsi Tak wyglądają Slavek i Slavko . Jak dla mnie murowani zdobywcy nagrody w kategorii Najbardziej Niepolska i Nieukraińska Maskotka Sportowa Wszech Czasów. W dodatku niemal klony maskotek z Austrii i Szwajcarii. A to Jaś i Iwaś . Prawda, że bardziej nasi niż te WarnerBrothersowskie wynalazki? Jaś z huzarskimi skrzydłami, Iwaś w kozackich pantalonach. W dodatku autorem jest Ukrainiec, a nie ludzie zza Oceanu. Jak dla mnie bomba. djamaladdin 2012-01-24 23:59:28 skomentuj (4) Trzy strategie - trzy efekty Trzy wielkie firmy. Trzy próby przyciągnięcia klienta. I trzy moje odmienne reakcje. Reakcja pozytywna TP SA - HD Funpack. Wiadomo jak to jest z seriami reklam, jedne są bardziej śmieszne, inne mniej. Jednak taki hit jak "Siedzę w domu na mej sofie, w kapciach samych albo bez" trafia się raz na kilka lat. Rewelacja. Ulubiona reklama Natalki. Moja też :) Dodatkowo internauci wstawiają swój tekst, wtedy jest jeszcze śmieszniej. Np. "Leżę z zoną na mej sofie, mam ochotę ona teżżż... Jest tampono, jest kondomo. Chyba już nie leci jej" :))))) Reakcja karpikowa Nowy wyglądu kiosków Ruchu. Zamiast obskurnego kramiku w wielu miejscach Warszawy, a pewnie i Polski, zobaczyć można coś TAKIEGO. Jest nawet miejsce na kawę! I teraz naprawdę żałuję, że kiosk w których co tydzień kupuję "Angorę" nie należy do sieci Ruch. Reakcja wymiotna Media publiczne - abonament. Jakiś czas temu w stacjach TV i radiowych pojawili się: Niemiec, Czech i Francuzka. Chwalili za coś Polskę, ale za co tego nie zdradzali. Okazało się, że ponoć (bo wcale nie jestem tego pewien!) jesteśmy liderem w Europie jeśli chodzi o niepłacenie abonamentu RTV. I niby ta trójka, z paskudną zasuszoną Francuzicą na czele, ma nas przekonać, że w ich krajach bulenie kasy na bandę darmozjadów jest modne (z francuskiego "chique"). Ciekawe ile wydano na samą kampanię. Ile by to nie było to i tak za dużo. Z jednej strony owa kampania, z drugiej 40 tys. złotych miesięcznej pensji Kraśki. Rachunek jest prosty - takiego wała! djamaladdin 2012-01-16 22:02:50 skomentuj (4) Ciekawe czy wydrukują... Mail do "Angory", 12.01.2011r. godz. 22:17 Witam, Chciałbym jednocześnie pochwalić i trochę zganić "Angorę" za ostatni numer (1126 z 15 stycznia). Pochwalić za rewelacyjny reportaż Henryka Martenki z jednej z fawel Rio de Janeiro. Wreszcie nie było tak typowych w wykonaniu polskich turystów i podróżników narzekań. Nie było również słów "Murzyn"/"Murzynka" w co trzecim zdaniu (w tych rasistowskich określeniach także lubują się nasi rodacy). Zamiast tego pan Martenka pokazał, że nawet w dzielnicach biedy ludzie mogą normalnie żyć, a obrazy faweli wykreowane przez media nijak mają się do rzeczywistości. Bardzo spodobała mi się informacja o tym, że w centralnym miejscu faweli Santa Marta (swoją drogą, cóż za piękna nazwa!) stoi naturalnej wielkości pomnik Michaela Jacksona, bo właśnie tu kręcił on wideoklip do swojej najlepszej "dorosłej" piosenki - "They Don't Care About Us". Badzo dobrze, że pan Martenka podkreślił iż najlepsze szkoły samby pochodzą właśnie z dzielnic nędzy, bo to szczera prawda, choć telewizje wolą przekazywać tylko negatywne informacje, o gwałtach, narkotykach, stadach szczurów. Na drugim biegunie postawiłbym fatalnie sklecony tekst Cezarego Stolarczyka pt. "Mroczny trampek pożądania", w którym autor napisał m.in. "Rozruchy i bijatyki odbywały się wzdłuż i wszerz Stanów; dominowali w nich młodzi Murzyni, o czym media taktownie nie wspominają". Panie Cezary! Oczywiście, że amerykańskie media o tym nie wspominają, bo tam nie ma słowa "Murzyn"! Chyba, że chce się kogoś obrazić. Czy tak ciężko napisać Afroamerykanie albo nawet Czarni? Przecież sam James Brown śpiewał "Jestem czarny, i jestem z tego dumny". Nie wiem czemu używanie określenia "Czarni" tak ciężko przychodzi polskim dziennikarzom, za to "Murzynami" żonglują bez umiaru. Przyłączę się do niesamowicie celnej uwagi Mamadou Dioufa, szefa portalu Afryka.org, walczącego o dobry wizerunek Afryki w polskich mediach, że używanie słowa "Murzyn" to po prostu obciach. Pozdrawiam, Jacek XXX, Warszawa djamaladdin 2012-01-12 22:22:51 skomentuj (5) Sycyliański pieron Dziś w radiowej Trójce była mowa o piorunie sycylijskim. Cóż, jeśli chodzi o sam zwrot to mógłbym rzec tak jak owa pani z amerykańskiej wersji "Bądź mądrzejszy od piątkoklasisty" kiedy powiedziano jej, że państwo ze stolicą w Budapeszcie to Węgry - "I've never heard that before!" :))) Generalnie piorun sycylijski dotyczy spotkania się dwóch osób odmiennej płci idealnie do siebie pasujących. Coś w ten deseń. Ale prowadzący audycję rozszerzyli to na sytuacje, w ktorych w człowieka uderza ów piorun. Czyli np. gitara trzymana pierwszy raz w rękach, dziewiczy skok na bungee, zasiądnięcie za kierownicą wymarzonej terenówki, uczestnictwo w koncercie ukochanego wokalisty, itp. I tak sobie zacząłem myśleć, co u mnie wywołało ów piorun. Na pewno pierwsze spotkanie z Internetem (nie ukrywam, że było to czatowanie). Ale to na drugim miejscu. Bez wątpięnia numerem jeden jeśli chodzi o moje pioruny było przejechanie przez granicę polsko-niemiecką. Tego nie zrozumie nikt, kto najpierw nie wyjeżdzał z Polski bo nie mógł a potem, bo nie miał na to funduszy. Mój tata urodził się w Diepholz, niedaleko Hanoweru. Babcia nie zdążyła jeszcze wrócić z przymusowych robót do Polski a już urodziły się jej dzieci, córeczka i synek (którym był właśnie mój tata). Tak się złożyło, że ten kilkumiesięczny pobyt taty, jako oseska, w Reichu był jedynym jego przebywaniem poza Polską. A tata bardzo chciał się wyrwać z kraju. Próbował na trzy sposoby. Po pierwsze chciał wykorzystać właśnie fakt narodzin w Niemczech. Ale urodził się z polskiej mamy, polskiego ojca, wrócił z nimi do Polski. Nie bardzo jak było to ugryźć. Tak więc zaczęły się próby wyjazdu do Australii, całą rodziną, do siostry babci. Koszty były ogromne, ale z tego co wiem rzecz rozbijała się o odmowę dostania paszportu, a nie o pieniądze. Pod koniec komunizmu w fabryce taty pojawiła się szansa wyjechania na wymianę pracowniczą do Szwajcarii. Szansa dość realna, z tym, że tata miał jechać sam, bez żony i dzieci. Na to stanowczo nie zgodziła się mama. I tata nie pojechał. Przez pierwsze 10 lat wolnej od komuny Polski i mnie nie udawało się nigdzie wyrwać. Pisałem do ciotki z Australii, bez odzewu. Raz miałem już nawet jechać na obóz dla młodzieży muzułmańskiej i sympatyków islamu do czeskiej Pragi, ale mnie wysiudali, pojechał jakiś znajomy królika. Zacząlem już podejrzewać, że to jakieś fatum. Najpierw tata nie mógł, teraz i mi się nie udaje. Aż któregoś razu usłyszałem, że sąsiedzi jak co roku wybierają się na eskapadę po Europie swoim VW Transporterm, i tym razem dla obniżenia kosztów mogliby mnie zabrać. I zabrali. Niemcy na szybko, z noclegiem w Bad Homburg. Francja, z czarnymi młodzieńcami w bajecznie luźnych ciuchach niespiesznie chodzącymi po ulicach i Arabkami w chustach na głowie - nigdy tego nie widziałem na żywo. Hiszpania, z ludźmi nieznającymi żadnego języka poza własnym i kobietami o niezwykle szerokich pupach (tak mi się to wtedy rzuciło w oczy). Szok na każdym kroku. Ale moment strzelenia sycylijskiego pioruna przeżyłem w pierwszym niemieckim miasteczku, bodajże był to Frankfurt nad Odrą. "O żesz w mordę! Jestem w obcym kraju! Ja piórkuję! Widzisz tato, udało się!". I wtedy święcie wierzyłem, że tata widział to z góry. To był mój piorun rodem z Sycylii. djamaladdin 2012-01-04 21:38:15 skomentuj (1) Na dobry początek roku Mnie rozbawiło. Wszyscy jesteśmy bardzo dojrzali, dopóki ktoś nie przyniesie folii bąbelkowej. -Masz w domu coś z Apple? -Tak, kompot. Ile pompek może zrobić Chuck Norris? Wszystkie! -Kochanie, zamknij oczy. Mam dla Ciebie niespodziankę. -Och... -Chodź ze mną do dużego pokoju, tylko nie podglądaj! -Dobrze. -Już możesz! Tadam! -Co to jest? Gdzie to jest? -Jak to co i gdzie?! Odkurzyłem! -Kochanie, zmieniłaś hasło do komputera? -Tak. -To jakie jest teraz? -Data naszego ślubu. -Cholera jasna! Koszmarny obiad Jarosława Kaczyńskiego: Zioberka po Cymańsku w sosie Kurskim. :)) djamaladdin 2012-01-02 21:43:24 skomentuj (2) Waruj, Szarik! Byłem dziś ochroniarzem. Drugi raz w życiu. Tzn. 8 lat temu bardziej pełniłem rolę stróża nocnego. Pilnowałem roślin ogrodowych przed tarchomińskimi złodziejaszkami. Skutecznie. Za to dziś poznałem jaką siłę oddziaływania na kobiety mają kosmetyki. Zwłaszcza gdy doda się do nich magiczne słowo "przecena". Coś, co normalnie nie przyciągnęłoby wzroku psa (a raczej suki) z kulawą nogą w dniu dzisiejszym znikało z półek niczym świeże bułeczki w dobrej piekarni. Atmosfery życzliwości pomiędzy klientkami nie bylo za grosz! I te pretensje. Do babć, że miały czelność przyjść z małymi wnuczętami. Do matek w ciąży, że niby z jakiej paki mają mieć pierwszeństwo, przecież kosmetyki kolorowe nie mają nic wspólnego z prawidłowym rozwojem płodu. Mimo drogich ciuchów na wychudzonych ciałach chamstwo i drobnomieszczeństwo. Najbardziej rozwalali mnie panowie, którzy pod koniec drugiego dnia totalnej wyprzedaży, kiedy na półkach zostały już prawdziwe kosmetyczne ochłapy, podchodzili do mnie z telefonem komórkowym w ręku i pytali się czy znajdą to, co w SMS-ie kazała im kupić małżonka :))) Cokolwiek mówić o pracy ochroniarza wiem jedno, nie jest to lekki kawałek chleba. Wolałbym już kopać rowy. djamaladdin 2011-12-28 23:24:31 skomentuj (2) |
|